Czy ja temu byłam winna?

piątek, 3 kwietnia 2009 17:03:58
Aby się stało

"Gwiazdy by ciemniej było
smutek by stale dreptał
oczy po prostu by kochać
choć z zamkniętymi oczami

wiara by czasem nie wierzyć
rozpacz by więcej wiedzieć
i jeszcze ból by nie myśleć
tylko z innymi przetrwać

koniec by nigdy nie kończyć
czas by utracić bliskich
łzy by chodziły parami
śmierć aby wszystko się stało
pomiędzy światem a nami"
Ks. Jan Twardowski


Wracając do ostatniej notki.
Być może jedna z nielicznych osób, która ją przeczytała, mogła się zastanowić co mnie właściwie obchodzi innych życie i to co robią - to przecież ich sprawa! A no właśnie to był tylko taki krótki wstęp do mojej historii.
Pisałam o rodzinie, o dzieciach które muszą - chcą czy nie chcą, znosić to co ich starszym wpadnie do głowy. Albo co wpadło im do głowy znacznie wcześniej.
Pisałam o sobie.
O moim ojcu, który nie wie co to umiar w kieliszku (raczej szklance)- czyli jego nałogu i o matce, która z nim zawzięcie walczy.
No i czemu powiedzcie mi, JA byłam temu winna?
Może jestem egoistyczna, może myślę że mi się wszystko należy, ale pomyślcie sami - ja czy ON jest bardziej egoistyczny?
Ok. Ja rozumiem że każdy lubi wypić, więc nie wciskajcie mi kitu że to dla relaksu - zdarza się codzienne.
Był czas, że bez przeszkody przy mnie, przy moich braciach podchodził do barku (w którym zawsze musiało coś być) i nalewał całą szklankę wódki, którą wypijał ją w niecałą minutę (żeby mama nie zobaczyła). Nie ma wstydu, już się z tym nie kryje.
Nie jest z niego potencjalny pijak spod kiosku. Preferuje picie w samotności (o czym świadczą puste butelki porozrzucane w każde kąty jego "kryjówek").
Ostatnio wychodząc na rolki zobaczyłam że są w połowie obrzygane - leżały w piwnicy. To musi tam leżeć już bardzo długo - stary nawet się nie pofatyguje aby sprzątnąć. Wyobraźcie sobie jak ja się wtedy poczułam. Nie wiem czy wiecie co to za uczucie, jak ktoś się na waszych oczach stacza, a ty nie możesz na to nic poradzić...
Ja go kocham ale nie umiem mu pomóc - on nie uważa, że pomocy potrzebuje! Jedynym co mogę zrobić aby zachować go w trzeźwości to namolne RZĄDANIE typu zawieź mnie tu - zawieź mnie tam. Przed jazdą zazwyczaj nie pije...

Żałosne, kto mi da gwarancję że ja się też nie stoczę?

Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:

cnota z okazją...

wtorek, 31 marca 2009 17:51:44
Nocleg
"Cnota z okazją razem noc przespały,
Cnoty nie było, kiedy rano wstały"

Szałowa
"Była w sam raz
Na jeden raz."

Ubóstwiam fraszki Jana Sztaudyngera ;)

A teraz na poważnie. Co to jest nałóg? Gdzie właściwie się go spotyka, jak wygląda? Czemu istnieje? Czy od wszystkiego można się uzależnić? Czy można go pokonać? Czy jest jest niebezpieczny?
Różni ludzi od różnych rzeczy się uzależniają. I właściwie każdy z nas ma tam coś bez czego nie może żyć. Czy może nie lepiej było by przyjąć postawę obojętną - do niczego się nie przywiązywać ?
Dla mnie nałóg to coś bez czego nie da się żyć lecz w tym dobrym sensie - np. przyjaciele czy rodzina. Głupi nałóg to ten który nic ważnego nie wnosi w nasze życie i tylko powierzchownie nam pomaga zwalczyć chociażby stres. Kogo krzywdzimy przez własne nałogi? Czy tylko siebie? Czy może środowisko? Innych ludzi? Znajomych? Przyjaciół? Najbliższych? Będąc dzieciakiem czy "młodzieńcem" nie zdajemy sobie sprawy że tak na serio to szkodzimy sobie na przyszłoś i już nie mówię o zdrowiu bo to zazwyczaj jest pierwszorzędne ale chodzi mi raczej o nasze otoczenie. Może teraz wszystkim się podoba że palę i piję i robię 100 rzeczy które dają mi w dupę więc jest fajnie. Być może kiedyś będziesz ojcem czy matką a twoje nałogi zniszczą to co będzie dla ciebie najwarzniejsze. Zniszczysz samego siebie przez to co robisz teraz całkiem nieświadomi a jednak...
Może warto oderwać się od nałogów? Może warto o nich pomyśleć?
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:

Coraz...

niedziela, 29 marca 2009 12:32:45
Coraz bliżej wakacje...
Coraz więcej nauki...
Coraz więcej słońca...
Coraz więcej w domu...
Coraz więcej "coraz"...

Zastanawiałam się dziś o sarkaźmie ludzi. No np. mam znajomych totalnych ateistów, którzy chodzą do kościoła, pakerów bojących się chucherek, brzydkie dziewczyny mające się za cud natury.
Totalna ironia. Staramy się byc tym kim nie jesteśmy. Chcemy byc idealni, piękni, zabawni, nie potrafimy byc sobą. Szkoda... Czasem chciałabym wiedziec jacy jesteśmy na prawdę ...
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:

Jak Izold Jasnowłosa...

sobota, 28 marca 2009 12:15:34
Ok. Na początek - jestem Karolina :P
Właściwie nic więcej o sobie piisac nie bedę bo to się mija z celem.
Postaram się oczywiście by nie było tu nudnie ale niczego nie obiecuje. Nie jestem osobą specjalnie rozrywkową więc czego można oczekiwac po blogu?


"tutaj leży Izold jasnowłosa
biała Izold o złotym warkoczu
bardzo jasno jest w szpitalu nocą
świecą ogniki oczu


trzepotliwy oddech o ściany
tłucze się jak uwięziony ptak
na spotkanie wybiega mu wiatr
w korytarze wąskie zabłąkany


i wiem że się nieodwołalnie stanie
nim obudzi okna nowy dzień
na szpitalnym lóżku złota cień
i szept wiatru poza oknem - Tristanie"
Halina Poświatowska

Boski wiersz.
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:

Tak na sam początek...

piątek, 27 marca 2009 16:09:39
Nie mam humoru żeby wywodzic się nad dziwnymi ludźmi bądź samą sobą. Moze następnym razem bedę w lepszym nastroju i napiszę coś z sensem ;)
Nastrój: Nie ma czasu...
Kategoria: brak kategorii
tagi:



Wspomnienia innych



Mój album

Zanotuj mnie

Ukochane wspomnienia




Archiwum
2009
marzec (4)
kwiecień (1)



Linki


Szablon wykonała Wampir